Dzikie, tajemnicze i wciąż nieodkryte – takie były Mazury w latach 50. XX wieku. To właśnie wtedy, w 1954 roku, grupa przyjaciół spędzająca urlop na Szerokim Ostrowiu natrafiła na ślad, który zmienił ich sielankowe wakacje w prawdziwą akcję poszukiwawczo-ratowniczą. Z dna jeziora Śniardwy wydobyto cenną, starannie ukrytą przez Niemców motorówkę. Choć służyła naukowcom z Mikołajek, ślad po niej zaginął. Redakcja Mazury112.pl próbuje ustalić, co stało się z tą wyjątkową jednostką.

List z przeszłości i fosforyzująca butelka

Wszystko zaczęło się od zwykłego spaceru pośród ruin dawnego gospodarstwa na Szerokim Ostrowiu. W ruinach urlopowicze odnaleźli zamurowaną skrytkę, a w niej stertę pożółkłych dokumentów. Wśród nich ukryty był list z czerwca 1944 roku, napisany przez niemieckiego ojca do syna o imieniu Georg.

Autor listu informował syna, że w obawie przed zbliżającym się frontem zatopił w zatoce Śniardw cenną, sprawną motorówkę. Pojazd został drobiazgowo zakonserwowany, a miejsce jego zatopienia oznaczono specjalnym pływakiem – butelką wypełnioną fosforyzującą substancją. Dzięki temu syn miał odnaleźć skarb pod osłoną bezksiężycowej nocy. Georg po łódź nigdy jednak nie wrócił.

Wakacyjna przygoda natychmiast zamieniła się w podwodne poszukiwania. Przez wiele dni przyjaciele przeczesywali taflę jeziora bez skutku. Przełom nastąpił niespodziewanie podczas nocnego połowu węgorzy – w gęstych ciemnościach dostrzeżono delikatny blask fosforyzującej butelki.

Profesor Olszewski rusza na ratunek

Wydobycie zatopionej łodzi z mułu Śniardw w latach 50. bez specjalistycznego sprzętu było gigantycznym wyzwaniem. Do akcji zaangażowano aż sześć jachtów z odbywającego się w pobliżu kursu żeglarskiego. Kluczowe okazało się jednak wsparcie legendarnej postaci polskiej nauki – profesora Przemysława Olszewskiego, wybitnego hydrobiologa i limnologa ze Stacji Badawczej w Mikołajkach.

Po wielu godzinach morderczego wysiłku, wspólnymi siłami jacht wyciągnięto na powierzchnię i przekazano naukowcom. W tamtych realiach, gdy o zakup nowego silnika czy łodzi walczyło się latami w urzędach, sprawna motorówka miała dla Stacji Badawczej ogromną wartość. Stała się bezcennym narzędziem ułatwiającym badania nad czystością wód i życiem biologicznym Śniardw.

Śledztwo Mazury112.pl: Co wiemy o łodzi?

Całą tę niesamowitą historię szczegółowo opisał świadek i uczestnik tych wydarzeń, Stanisław Żagielski. Najpierw w serii reportaży na łamach legendarnego tygodnika „Przekrój” (1955 r.), a następnie w wydanej w 1956 roku kultowej książce pt. „Wyspa codziennej przygody”.

Choć w ferworze walki z żywiołem podczas akcji wydobywczej nikt nie pomyślał o zrobieniu zdjęć, autor otrzymał dwa miesiące później pamiątkę od profesora Olszewskiego. Do listu ze słowami: „…łódź spisuje się fantastycznie. Żałuję, że nie możesz być z nami, gdy wypływamy na badania…” dołączona była fotografia, którą prezentujemy powyżej jako IMG_1793.jpeg.

Na zachowanym zdjęciu (plakatowym kadrze z tamtych lat) widzimy odremontowaną, sprawną jednostkę, dumnie unoszącą się na mazurskich falach w tle (na drugim planie).

Ślad się urywa… Apel do czytelników!

Postanowiliśmy pójść tropem tej historii i ustalić, gdzie dziś znajduje się ta poniemiecka motorówka lub co się z nią stało po zakończeniu służby naukowej.

Skontaktowaliśmy się ze Stacją Badawczą Instytutu Nenckiego PAN w Mikołajkach (która kontynuuje tradycje dawnej placówki). Niestety, mimo szczerych chęci, obecnie nikt z pracowników nie pamięta już tej jednostki, a w archiwach brakuje precyzyjnych rejestrów technicznych z połowy ubiegłego wieku.

Tutaj zwracamy się z ogromną prośbą do Was – naszych Czytelników, żeglarzy, mieszkańców Mikołajek i pasjonatów historii Mazur:

  • Czy ktoś z Waszych dziadków lub rodziców opowiadał o poniemieckiej motorówce używanej przez naukowców prof. Olszewskiego?
  • Czy kojarzycie losy tej łodzi z fotografii IMG_1793.jpeg w latach 60. lub 70.? Może trafiła w prywatne ręce, została przemianowana, albo jej kadłub do dziś niszczeje w którymś z mazurskich hangarów lub ogrodów?

Każda informacja, wspomnienie lub dokument mogą pomóc nam dokończyć ten niesamowity mazurski kryminał historyczny. Informacje można przesyłać w komentarzach lub bezpośrednio na adres naszej redakcji!

Foto:Mazurska Służba Ratownicza