Od konnej sikawki i kilku parcianych węży, po miano „jednostki do zadań specjalnych” w wojewódzkim odwodzie operacyjnym. Historia OSP Orzysz to opowieść o pasji, która przetrwała niemal osiem dekad, i o ludziach, dla których dźwięk syreny jest silniejszy niż zmęczenie czy strach.
Skromne początki i „Starachowicki” przełom
Wszystko zaczęło się w 1947 roku. W zniszczonej wojną rzeczywistości, pionierzy tacy jak Franciszek Krupa, Hieronim Kierszkowski czy Roman Kobryński, powołali do życia jednostkę, która miała chronić Orzysz. Ich wyposażenie? Koń, sikawka i kilka hełmów. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale to właśnie ten fundament zbudował ducha społeczności, który trwa do dziś.
Lata 50. przyniosły upragnioną mechanizację – legendarny Star 20 stał się dumą miasta. Z czasem remiza przeniosła się z ul. Wojska Polskiego na ul. Cierniaka, gdzie serce orzyskiego ratownictwa bije nieprzerwanie do teraz. Kolejne dekady to era niezawodnych Starów: 28, 244 (służącego aż 26 lat!) oraz potężnego Stara-660.
Rok 2006: Wielka wymiana i skok w nowoczesność
Jeśli mielibyśmy wskazać moment, w którym OSP Orzysz weszło do „strażackiej ligi mistrzów”, byłby to rok 2006. Pod przewodnictwem ówczesnych władz miejskich i zarządu OSP, dokonano historycznej wymiany taboru. Do garaży wjechał potężny Magirus Deutz (3500 litrów wody), techniczny Mercedes oraz ciężki Jelcz, mogący zabrać aż 5000 litrów środka gaśniczego.
Niedługo później jednostka wzbogaciła się o podnośnik hydrauliczny SH-18. Choć dziś służy już w gospodarce komunalnej, strażacy wspominają go z sentymentem – nie tylko ratował mienie, ale też „zarabiał” tysiące złotych podczas finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Bezdyskusyjni liderzy statystyk
OSP Orzysz to nie tylko historia – to przede wszystkim niesamowita skuteczność. Dane nie kłamią: w latach 2012–2016 jednostka zrealizowała 727 wyjazdów alarmowych, co stanowi absolutny rekord w powiecie piskim.
Jako jedyna jednostka w powiecie, OSP Orzysz jest włączona do wojewódzkiego odwodu operacyjnego. Co to oznacza w praktyce? To właśnie tych druhów wzywa się, gdy dzieje się coś o skali katastrofalnej, przekraczającej możliwości zwykłych jednostek.
Warto podkreślić, że choć liczby stawiają Orzysz na pozycji lidera, to bezpieczeństwo w naszym regionie to praca zespołowa. Każda z jednostek — od Rucianego-Nidy, przez Białą Piską, aż po najmniejsze jednostki wiejskie — stanowi nierozerwalne ogniwo łańcucha ratowniczego. Bez ich wzajemnego wsparcia system nie mógłby istnieć.
Ludzie – najmocniejsze ogniwo
Sprzęt to tylko narzędzie, prawdziwą siłą są ludzie. Od 2006 roku jednostką dowodzi prezes Mariusz Semenowicz, a nad sprawnością bojową czuwają naczelnik Paweł Dubliński wraz z zastępcą Michałem Dublińskim.
Lista zasłużonych jest długa – od założycieli, przez wieloletnich działaczy jak Zdzisław Lisowski, Henryk Ducki czy Edward Rzodkiewicz, aż po najmłodszą kadrę, która już dziś przejmuje pałeczkę. To oni współtworzą Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy (KSRG), do którego jednostka należy dumnie od 30 lat (decyzja z 4 kwietnia 1995 r.).
78 lat tradycji, która patrzy w przyszłość
Dziś OSP Orzysz to nowoczesna formacja z Mercedesem Atego na czele, współpracująca ze szkołami, wojskiem i pogotowiem.
Redakcja Mazury112, oraz Ratunek112 chyli czoła przed druhami z Orzysza. Dziękujemy za każde uratowane życie i każdą godzinę czuwania!
Współpraca, która ratuje życie
Nasze portale Mazury112 i Ratunek112 działają w oparciu o bliską współpracę z jednostkami ochrony przeciwpożarowej. To dzięki szybkiej wymianie informacji i Waszemu zaangażowaniu możemy wspólnie dbać o bezpieczeństwo mieszkańców.
W ramach podziękowania za tę współpracę, będziemy cyklicznie publikować artykuły z serii „Legendy Naszych Regionów”, opisujące historię i sukcesy wszystkich jednostek OSP, które na co dzień współdziałają z naszą redakcją. Chcemy, aby Wasi mieszkańcy wiedzieli, jak profesjonalnych i oddanych mają ratowników
Źródło/Foto:OSP Orzysz



